He he. Do łez doprowadził mnie niemalże Twój poprzedni wpis kochana. Co prawda nieco zaniepokoił mnie tytuł, gdyż nie chcę byś przyśpieszyła pewne decyzje ŻYCIOWE ponieważ NIE MAM TERAZ CZASU...wyjątkowo brakuje mi go nawet na prozaiczne czynności w rodzaju odmalowania lakieru na paznokciach u stóp mych.
co do informacji koniecznych do zamieszczenia tu, to zamieszczam iż:
1. zostajemy tu gdzie jesteśmy w sensie dosłownym i ciężko mi z tym zaiście bardzo ciężko. bo to tak jest, że się człowiek na pewne rzeczy nastawi a potem mu przykro... ;((
2. snow is falling... gdyby chociaż zechciał zostać a nie spływać, tworząc ochydną, brudną breję.... uhhh....
3. widziałam niebieski, jest ogłoszenie, że przenieśli. ponadto nawet dodana jest notka "bardzo przepraszamy szanowne klientki"
Kochana. u mnie to jest tak, że spotkanie pio. wystarczyło mi na niecałe 3 tygodnie. kiepsko.... ale trwamy dzielnie.
Buziaki i see you.
Stefa